• GIBRALTAR

    Trochę praktycznych informacji: jak dojechać, co warto zobaczyć.

  • PLAYA DE ROMPECULOS

    Andaluzyjska plaża, która Cię zachwyci.

  • ESTADIO SANTIAGO BERNABEU

    Foto-wspomnienia z wizyty na stadionie mojego ukochanego klubu piłkarskiego.

  • CAMINANDO POR SEVILLA

    Plaza de España i Parque de María Luisa.

  • RONDA

    Białe miasto Andaluzji położone na skałach.

  • CAMINANDO POR SEVILLA

    Wizyta w Reales Alcazares. To tutaj kręcono piąty sezon popularnej "Gry o Tron"!

Poland flag    SpainF

O MNIE

profilowejawork

KAROLINA ZAJĄC
Polka z hiszpańską duszą. Pasjonatka podróży i języków obcych. Fanka Realu Madryt i kotów. Motywuję do poznawania krajów hiszpańskojęzycznych i kreatywnej nauki języka przez 365 dni w roku. A w czasie wolnym próbuję grać na ukulele.
kontakt: info [at] mialmaespanola.pl
autorblog
wspolpraca

 

Strona korzysta z plików cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.

Używamy zapisanych informacji, aby polepszyć jakość świadczonych usług oraz w celach statystycznych. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na stosowanie ciasteczek. Zawsze możesz zablokować cookies w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zrozumiałem

playal13...i to bynajmniej nie tylko wyrafinowaną nazwą. Nie odkryję Ameryki pisząc, że plaże Andaluzji są najpiękniejsze ever. Bo przecież to powszechnie wiadomo. Hiszpania znana jest jako doskonały kierunek turystyczny, gdzie fani idei 3S (sun, sand, sea) czują się jak w raju, bo słońce mocno grzeje, piasku pod dostatkiem a i morze w temperaturze pozwalającej na kąpiele. Jako że stworzenie ze mnie ruchliwe i nie potrafię poprzestać na biernym wypoczynku, postanowiłam skorzystać z obecności pobliskich klifów, nieco się powspinać i dostarczyć sobie adrenaliny igrając z moim lękiem wysokości. Oczywiście wszystko jak najbardziej bezpiecznie i tylko tam gdzie wolno. PS. Będzie dużo zdjęć!

Widok za oknem w Krakowie pozostawia dziś wiele do życzenia, a moi hiszpańscy znajomi bardzo lubią się z tego powodu pożartować, chwaląc się przy okazji piękną pogodą w ich kraju. Zbliżają się Święta, więc warto byłoby coś posprzątać. Promotorka niedługo wyśle za mną list gończy, a licencjat sam się nie napisze. Na uczelni jak nigdy, do przygotowania miliard projektów. Jeśli jest tyle rzeczy do zrobienia i nie wiadomo od czego zacząć to najlepiej zostawić to na jutro. A dziś bezstresowo powspominać sobie (prawie) beztroskie czasy z pierwszych tygodni pobytu na Erasmusie. 

Prawie beztroskie, gdyż był to czas zmagań związanych z poszukiwaniem mieszkania, zaadaptowaniem w nowym otoczeniu wśród ogromnej ilości nieznanych wcześniej ludzi (w większości niemówiących w moim języku) oraz uświadomienia sobie, że na UPO jednak będę musiała się uczyć więcej niż na uczelni macierzystej i to już od pierwszych tygodni. Pomimo całego uroku tych wszystkich nowych doświadczeń marzyłam o tym, żeby zrobić sobie "one day off", wypocząć w jakimś odludnym miejscu i mieć święty spokój od wszystkiego i wszystkich. Zwłaszcza, że na zewnątrz ponad 30 stopni, a była to druga połowa września.  

Na Playa de Rompeculos wybrałam się z hiszpańskimi znajomymi, pozwoliłam im się zaskoczyć i nie rozczarowałam się. Nie jest to typowa plaża przepełniona turystami, wręcz odwrotnie - spotkaliśmy tam niewielu ludzi podczas całodniowego pobytu. Jest to miejsce idealne dla osób, które chcą na chwilę oderwać się od codzienności. Pozwoliło nam to zrobić wiele pięknych zdjęć, które możecie zobaczyć poniżej. 

Gdy rozstawiliśmy się rano z całym ekwipunkiem blisko morza, wiedzieliśmy, że gdy pójdziemy pooglądać klify, warto jednak zabrać te wszystkie rzeczy ze sobą. Nie chodziło już nawet o to, że ktoś mógłby je sobie przywłaszczyć. Otóż, gdy wróciliśmy, miejsce w którym przebywaliśmy wcześniej było całkowicie zalane wodą. Fale morskie zalewały to miejsce w tak ciekawy sposób, że po przepłynięciu (a właściwie przejściu w wodzie trochę ponad pas) kilku metrów można było dostać się do miejsca gdzie było zupełnie płytko. Stąd na niektórych zdjęciach wyglądam jakbym miała nadprzyrodzone zdolności chodzenia po wodzie. Niestety jeszcze nie udało mi się opanować takich czarów.

Plaża zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ciekawostką była również jej nazwa, której pochodzenia niestety nie poznałam. Ci, którzy ogarniają hiszpański na pewno od razu zwrócili uwagę na oryginalność tej nazwy. Dla pozostałych przytoczę tu tłumaczenie jednego z Polaków: jeśli w Polsce mówi się, że coś "dupy nie urywa", to nazwa Rompeculos znaczy coś zupełnie odwrotnego. Czyli, że robi duże wrażenie. Coś w tym jest :D 

playal1
playal2
karo6
playal5
playal6
playal13
karo5
karokaro
playal9
playal4
playal12
playal8
playal3
karo2
karo7
playal7



Komentarze  

#4 Nadia, Aga, Łukasz 2015-04-05 19:29
wygląda bardzo zachęcająco, choć dotychczas Andaluzja kojarzyła mi się tylko z flamenco.
Cytować
#3 Michał i Hanja 2015-04-05 10:27
Przyjemnie ogląda się takie zdjęcia siedząc w wietrznej i zimnej Islandii... Ale w sierpniu ruszamy do Hiszpanii więc może i Playa de Rompeculos odwiedzimy, a i pewnie inne fajnie miejsca, ktore opisujesz :)
Pozdrawiamy!
Cytować
#2 Ollie 2015-04-04 13:07
Patrzę tak sobie na te zdjęcia, czytam o pięknych plażach i ciepełku - jak patrzę za okno aż mi się słabo robi ;) Hiszpania z pewnością ma wiele do zaoferowania.
Cytować
#1 Mariusz Stachowiak 2015-04-03 12:07
Bezapelacyjnie jestem zachwycony tym miejscem. Do tego wszystkiego Twój komentarz zaraził. Uwielbiam przestrzeń jaką widzę na Twoich zdjęciach. Wolność po nieosiągalny horyzont. Oderwałem się na chwilę :)
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

 
Copyright (c) 2017. mialmaespanola.pl. Projekt i wykonanie: perfekcyjneStrony.pl